Remont – po pierwszym entuzjastycznym podjęciu tematu pojawia się drugi, przyprawiający o dreszcze — poremontowy bałagan. Rzeczywiście, skończenie prac remontowych nie oznacza blasku mieszkania i chwały zwycięzcom, zwłaszcza że całość prezentuje się jak autentyczne pobojowisko wyglądające po stokroć gorzej niż przed odnowieniem wnętrz.

Sprzątanie po remoncie

Wszechobecny kurz, gruz i kolorowe, acz bynajmniej nie planowane plamy z farby to prawdziwe wyzwanie, które absolutnie nie może poczekać na swoją kolej. Z brudem po remoncie należy uporać się niezwłocznie, ale żeby się nie napracować i móc cieszyć z pięknego efektu warto sięgnąć po fortel, jakim okazują się złote rady dla sprzątających.

Po pierwsze – planowanie

Może kogoś zdziwi fakt, że sprzątanie po remoncie trzeba zaplanować z dużym wyprzedzeniem, to znaczy jeszcze przed rozpoczęciem odnawiania, ale takie postawienie sprawy okazuje się drogą do sukcesu.

Remont zazwyczaj wiąże się ze szpachlowaniem, gładziami, malowaniem – jednym słowem generuje całe pokłady kurzu i pyłu. Zanim cokolwiek zaczniemy robić, należy zabezpieczyć mieszkanie. Do tego przyda się solidna folia malarska i taśma. Obkładamy nią podłogi i przymocowujemy szczelnie taśmą. Tak samo postępujemy z meblami, oknami i kanapami.

Kupując wspomniana folię warto od razu zrobić stosowne zakupy wszystkich rzeczy, które będą naszym orężem w walce z poremontowym pobojowiskiem. Na tej liście powinny znaleźć się:

– ściereczki mikroaktywne świetnie przyciągające kurz;
– szczotkę do zamiatania wyposażoną w antystatyczne włosie i gumę zapobiegającą unoszeniu się brudu;
– pędzelek z śreniotwardym włosiem;
– mop paskowy;
– mop płaski z materiału z mikroatywnymi włóknami;
– wyciskarkę do mopa;
– drążek teleskopowy;
– ściereczki do czyszczenia na mokro (dedykowane szybom).
Dobrze, jeśli będziemy mogli wypożyczyć odkurzacz przemysłowy, a także pomyślimy o zakupie myjki parowej, która co prawda nie jest nieodzowna, ale szalenie pomocna przy czyszczeniu okien, szyb i kabin prysznicowych.

Po drugie – perfekcyjne działanie

Ogarniając wzrokiem zakres prac, nie wpadajmy w panikę. Przyjmijmy koronną zasadę, od której nie ma najmniejszych wyjątków – sprzątamy metodą „od góry, do dołu”. Innymi słowy, najpierw interesujemy się sufitem, później wszystkim do poniżej, a na końcu skupiamy się na podłogach. Naturalnie, jeśli na tych ostatnich leży niebotyczna góra gruzu tę usuwamy najpierw.

Kolejna zasada, niecierpiąca żadnych odstępstw to czyszczenie najpierw na sucho, a później na mokro. Wyobraźcie sobie, co się stanie, jeśli na poremontowy pył, który w istocie jest gipsem, wylejemy wodę? Otrzymamy rozprzestrzeniającą się papkę, która ni jak nie będzie chciała dać się usunąć.

Do czyszczenia „na sucho” używamy odkurzacza przemysłowego z różnymi końcówkami. Bez najmniejszego problemu poradzi on sobie z pyłem i drobinkami gruzu. Nie zapominajmy, że każda powierzchnia wymaga innego traktowania, dlatego stosujmy je wedle ich przeznaczenia, dzięki czemu na naszej podłodze nie pojawią się zadrapania, a dodatkowo wszystkie zakamarki (końcówka szczelinowa) będą idealnie czyste. Alternatywą dla odkurzacza przemysłowego będą mopy z tkaniną mikroaktywną. Pamiętajmy, żeby w tym przypadku sięgnąć po drążek teleskopowy, który – po pierwsze – pozwoli dotrzeć wszędzie, a po drugie okaże się łaskawy dla naszego kręgosłupa.

Po trzecie – małe rzeczy, ważna sprawa

Po ogarnięciu ścian, uporaniu się z kurzem i usunięciu folii przychodzi pora na bliższe przyjrzenie się detalom. Nie miejmy złudzeń, że nasze szafki i lampy kurz łaskawie ominął. Tutaj też sprzątamy od góry, więc na „pierwszy ogień” pójdą żyrandole, górne szafki, okna. Jeśli nie znajdujemy na nich plam z farby spokojnie możemy użyć ściereczki mikroatywnej. W innym przypadku – po starciu na sucho, myjemy zabrudzenia wilgotną ściereczką z dobrym detergentem. Nie zapominajmy o najmniejszych rzeczach – tj. klamki, włączniki, kontakty i szczeliny w oknach. Przyjacielem tych prac okaże się pędzelek, który dosłownie wymiecie każdy pyłek. Po tym zabiegu czyszczoną powierzchnię przecieramy ściereczką antystatyczną.

Półki, szafki i inne sprzęty czyścimy wspomnianymi ściereczkami i kończymy użyciem środka do pielęgnacji danej powierzchni. Powierzchnie szklane tj. okna, lustra, witryny myjemy w standardowy sposób.

Po czwarte – trudny przeciwnik

Ostatnim etapem jest oczywiście podłoga. Wprost nieocenionym przyjacielem – nie tylko, gdy planujemy sprzątanie po remoncie – jest szczotka z włosiem i gumą, wyposażona w tzw. hamulce zapobiegające obijaniu ścian. Upora się ona z wszystkim, co spadło podczas ogarniania górnych partii pomieszczenia. Po odkurzeniu podłogi możemy zaprosić do współpracy mopa.

Mop płaski pomoże nam w pracach „na sucho”. Nota bene, można go używać także do czyszczenia ścian i sufitów. Przyciągnie nawet niewidzialny dla nas kurz. Podłoga to trudny przeciwnik, na którym pozostaje najwięcej śladów remontowych zmagań. Pomimo zabezpieczenia folią mogą się na niej pojawić uporczywe zabrudzenia wymagające oręża w postaci mopa paskowego z wyciskarką, wody i detergentu.

Bywają jednak i takie sytuacje, w których nasza podłoga posadzkowa wyraźnie opiera się tym prostym zabiegom. Na szczęście i na nią znajduje się doskonałe rozwiązanie, którym będzie szorowarka jednotarczowa z precyzyjnie dopranym padem i odkurzaczem, który zbiera zabrudzenia na mokro.

Szczęśliwy finał

Dobrze sporządzony plan, w połączeniu z precyzyjnym działaniem pozwala szybko i bezstresowo uporać się ze sprzątaniem po remoncie. Jeśli podczas prac, używaliśmy rękawiczek ochronnych, nasze dłonie wyglądają równie dobrze, jak w momencie, w którym staliśmy na początku wyzwania. Teraz pora cieszyć się odnowionym mieszkaniem, które w końcu pokazało się nam w pełnym blasku i błysku.